Kiedy siedzi się długo w MLM, ciężko wejść w cudze buty. Na przykład kogoś, kto dopiero zaczyna i to, co dla mnie jest oczywiste, dla innych nie jest.
Stąd czasem pojawia się frustracja, jak to możliwe, że ten ktoś wygaduje takie dyrdymały?
Na szczęście w ostatnim czasie łapię się coraz częściej na tym, że zawartość mojej głowy znajduje się tylko w mojej głowie, a nie wszędzie wokół.
I tak z końcem wakacji wracam do normalnego trybu pracy. Ochłodziło się, więc można jasno myśleć 😊
Zastanawiam się czasem, jak wielu ludzi myśli, że w mlm liczy się głównie motywacja i wizja. Ja po latach (a siedzę w nim już dokładnie 33 lata, ponieważ zaczynałam właśnie we wrześniu 1993 roku z pierwszą firmą, która weszła do Polski i dziś wciąż jest numerem 1 na świecie, a ma już grubo ponad 50 lat. Chyba wszyscy wiedzą, o czym mówię 😊), wiem jedno. Nie wystarczy najlepsza intencja, nie obroni się żadna wizja, jeśli nie ma stabilnego fundamentu w postaci planu wynagrodzeń.
Już tu o tym pisałam, ale przypomnę, że na tyle lat w mlm, nigdy nie widziałam, żeby firma podnosiła prowizje, bonusy, wartość punktową, dodatkowe nagrody podczas, gdy na rynku jest coraz trudniej.
Owszem, widziałam upadki firm, sama raz zmieniłam firmę po 7 latach przepięknej kariery, kiedy na koniec nie otrzymałam nawet ostatniej wypłaty, i nie tylko ja, a ranking poleciał na łeb na szyję.
Szkoda, bo była to wspaniała firma i wiele się nauczyłam będąc jej przedstawicielką.
Dzisiaj, za miesiąc będzie 4 lata, odkąd przeszłam do firmy istniejącej 33 lata na rynku. Notabene, ciekawe zbiegi okoliczności. Tu 33 lata, tam 33 lata… Czy to nie jest jakiś znak? 😀 Żartuję 🙂
Wybór firmy nie był tym razem przypadkowy. Kiedy człowiek osiąga szczyty i staje się liderem, zmienia kompletnie sposób myślenia, zwłaszcza, jeśli rzeczywiście jest prawdziwym liderem, a nie tylko kimś, kto sobie “dłubie” w mlm i bierze odpowiedzialność za zespół, stawia na rzetelne informacje i sprawdza wszystkie warianty.
Tak też się stało w przypadku naszego zespołu. Moi mentorzy sprawdzili dokładnie wszystkie za i przeciw i dokonali wyboru.
Oczywiście było wiele obaw, co jest normalne, czy ten krok był dobry, czy nie będzie wtopy, czy firma rzeczywiście spełni nasze oczekiwania, itd.
Moi mentorzy przeszli kilka miesięcy wcześniej. Ja byłam już na pozycji Vice Prezydenta i zarabiałam bardzo dobre pieniądze. Miałam trochę zawirowań w życiu, w sensie, ślub, podróż, więc nie był to dobry moment do kolejnej rewolucji.
W trakcie podróży poślubnej odcięłam się całkowicie od internetu, wędrowałam po alpejskich górach, a widoki i miejsca sprzyjały odlatywaniu. Mieszkaliśmy na samym szczycie hotelu Braies, nad samym jeziorem i tam rozmyślałam bardzo intensywnie.
Wiedziałam, że cała moja dusza aż krzyczy, że trzeba się zwijać i nie ma już szans na rozwój. Mimo wszystko, w mojej głowie powstał plan, że jeszcze podziałam.
Wracałam do domu pełna nowej mocy i… Na drugi dzień wydarzyło się coś, co wyraźnie dało mi do zrozumienia, że to jest totalny koniec. Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują mi, że czas na nowe i skoro ja się uparłam jeszcze na stare, dostałam mocno po głowie.
Jeszcze tego samego dnia poprosiłam mojego mentora, żeby pokazał mi plan i pokazał możliwości.
Bałam się, bo nie wiedziałam, jak zareaguje mój zespół, czy dam radę się utrzymać, ponieważ już od 6 ponad lat utrzymywałam się wyłącznie z mlm i to bardzo dobrze, bałam się na każdym poziomie. Czy produkty mi się spodobają, czy dam radę.
Takie zwykłe wątpliwości, jakie ma każdy przed podjęciem ważnej, życiowej decyzji. I mimo, że się bałam, zdecydowałam się natychmiast.
Na drugi dzień zaczęło się bombardowanie z firmy, żebym nie odchodziła. Telefony z firmy z Mediolanu, do tego stopnia, że zmuszona byłam zareagować nerwowo, aby wreszcie zaakceptowali moją decyzję.
Z jednej strony moje ego rosło, że tak o mnie walczą, ale z drugiej strony poważna rana w serduchu za rzecz, która mnie popchnęła do zmian.
Przeszłam sama. dzień później przeszła moja liderka. po tygodniu kolejna i tak w sumie przeszło chyba mniej niż 10 osób.
Nie było hura exodusu, a mimo wszystko dziś znów jestem na pozycji Vice President i idę po więcej. I to, co dla mnie jest najważniejsze w biznesie, to:
- Odwaga, mimo wszystko
- Szybkość podejmowania decyzji
- Maksimum informacji, czyli dobry wywiad
- Wybór lidera, który ma wyniki
- Działanie. Nawet samemu w pojedynkę
I wracając do początku mojego wpisu. MLM to poważny kawałek chleba. Ale kiedy nadchodzi kryzys, jest to najlepsza alternatywa i osobiście polecam obczytać wszystko, co możliwe, aby dowiedzieć się czym ten system jest naprawdę.
Według mnie najlepszy możliwy dla introwertyków i rebeliantów, którzy nienawidzą słuchać czyichś poleceń, a mają marzenia i szukają sposobu na ich realizację.
Jeśli jesteś w sytuacji, gdzie musisz podjąć decyzję, słuchaj intuicji. To najlepszy doradca. I jak to mówi moja mentorka: BÓJ SIĘ, ALE RÓB!
Dzisiaj jestem wdzięczna za to wszystko, co się wydarzyło, bo mialam tyle wyraźnych sygnałów, że mam to zrobić i gdybym miała to powtórzyć, zrobiłabym to bez wahania.
Za 9 dni 4 rocznica ślubu, a dokładnie za miesiąc, 4 rok w nowej firmie. I w tym roku dostaliśmy kilka podwyżek, a to jeszcze nie koniec dobrych nowin.
Jestem szczęśliwa 😊
Odkryj więcej z Wioleta Michalik
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.


