Marketer czy ekspert od stawiania bloga na wordpressie?

Marketing sieciowy to nie jest żadna webmasterka!

Jeśli jesteś marketerem, to wiadomo, że musisz budować wizerunek i zaczynasz na przykład od mediów społecznościowych. Na tapetę bierzemy jak zawsze Facebooka, bo najłatwiej.

Jednym ze sposobów żeby budować swój wizerunek jest zdobywanie cennej wiedzy, wdrażanie jej w życie i dążenie do tego, by stać się ekspertem w danej dziedzinie. To tak w skrócie.

Tak się składa, że wiedza, którą zdobywasz powinna być w jakiś sposób utrwalona i propagowana więc stawiasz sobie stronę – bloga, najlepiej na WordPressie bo jest najbardziej popularny i zdawałoby się najłatwiejszy w obsłudze.

Guzik prawda, ale dojdę do tego.

Stawiasz sobie więc tę stronę na tym WordPressie i jeśli jesteś wyjątkowo sprytny i pojętny, opanujesz podstawy w kilka dni, pod warunkiem, że masz żyłkę poszukiwacza, który lubi sam odkrywać różne rzeczy.

Dowiadujesz się, że jest całe mnóstwo różnych wtyczek, które instalujesz, testujesz, łykasz efekty z rozdziawioną buzią i co chwilę wołasz:

WOW! Jakie to genialne i proste!

Stajesz się powoli znawcą, ale do eksperta jeszcze Ci daleko, chociaż po miesiącu takich potyczek z Twoim blogiem sam siebie za takiego już uważasz.

I co robisz?

I tu zaczyna się cała historia, bowiem aby blog był dobrze postrzegany przez wujka Google, musi być żywy, treści muszą być publikowane w miarę regularnie, najlepiej codziennie. Skąd zatem te treści brać?

Ja Ci tego nie powiem, ale liderzy i ci, którzy wcześniej przeszli Twoją ścieżkę mają miliony pomysłów na to skąd te treści brać, a najczęściej radzą, by pisać blog ekspercki pod tytułem „Jak postawić stronę na WordPressie”.

To najbardziej fantastyczny pomysł, bo po miesiącu czy dwóch jesteś przecież już ekspertem, prawda?
Wiesz już dokładnie wszystko, ile wtyczek SEO zainstalować, ile statystyk wrzucić, ile innych równie niezbędnych rzeczy poupychać, shortcodów nie shortcodów, i najlepiej, żeby było kilka, bo ten ma takie opcje a tamten drugi ma jeszcze inne więc razem będzie jak znalazł.

To nic, że na stronie jest bajzel, że blog jest niechlujny, że czcionki nie mają polskich znaków i tekst wygląda trochę koślawo.
Ważne, że zgłębiłeś tajniki tworzenia stron i możesz już nawet otworzyć firmę.

Wszystko jednak ma swoje granice. Nawet Twój wypasiony WordPress.

Pewnego pięknego ranka włączasz komputer, wchodzisz na swoją stronę i… ZONK!

Nie chce się załadować! Przeglądarka mieli jakiś czas ten adres i czasem wypluwa jakiegoś errora albo resetuje połączenie.

A ja wtedy dostaję na skrzynkę lawinę maili: Ratunku! Pomóż! Strona mi się nie otwiera!

Teraz ode mnie…

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że większość tych amatorów tak naprawdę nie ma pojęcia co to jest klient FTP, co to jest serwer, co to jest domena, co to jest szablon, co to w ogóle jest ten cały WordPress, o którym pisze eksperckiego bloga.
I taki początkujący marketer jest zazwyczaj goły, zatem zostaje wpuszczony przez swojego lidera w totalne maliny, gdy coś mu się posypie. Bo teraz o wiele więcej zachodu będzie go kosztować odkręcenie wszystkiego niż gdyby poszukał informacji w dobrym źródle, co jest mu potrzebne do tego, by mieć własną stronę WWW zanim zacznie płacić astronomiczne kwoty za GVO na przykład, w porównaniu z innymi, świetnie funkcjonującymi i o niebo tańszymi hostingami.

Kolejna rzecz, każdy taki adept mlm-u dostaje od swojego lidera radę by pisać bloga o tworzeniu stron, zamiast o szlifowaniu warsztatu marketera. To trochę kuriozalna sytuacja w moim przekonaniu, bo dobry marketer powinien pisać bloga eksperckiego o sposobach i technikach pracy a nie o tworzeniu stron.
Jasne jest, że marketer chcący mieć bloga musi skorzystać z narzędzi, o których musi mieć jakieś pojęcie, ale wcale nie musi wiedzieć wszystkiego.

Kolejnym kuriozum w tym akurat mlm, w którym jestem ja, to to, że nie trzeba wiedzieć zbyt wiele o produkcie, bo od tego jest biuro obsługi, trzeba za to stać się ekspertem od budowania stron. Na dodatek w kilka miesięcy. Po to, żeby budować swój wizerunek.

Więc albo sprzedajesz produkt, dla którego wchodzisz do systemu, albo otwierasz firmę i tworzysz strony dla ludzi i daj sobie wtedy spokój z marketingiem.

Nie można robić niczego po łebkach, bo prędzej czy później to się na Tobie zemści.

Zapisuję się na newslettery i czytam artykuły o tym, jak pozycjonować, jak ustawić stronę, żeby to lub tamto, co zrobić, żeby w szybkim czasie podnieść wskaźnik odwiedzających na stronie itd., itd.

Ja to wszystko czytam i nie powiem, czasem sama dowiem się ciekawych rzeczy, ale dotyczą one tylko i wyłącznie gotowych, darmowych wtyczek, o których nie wiedziałam i chętnie je testuję z czystej ciekawości bo jestem takim kopaczem, który lubi wiedzieć…

Reszta to czasami teksty, które wołają o pomstę do nieba. Bo nie może dobrze radzić jak wypozycjonować stronę osoba, która dopiero co rozpoczęła swoją przygodę z własnym blogiem.

Pozycjonowanie to kawał żmudnej roboty, a algorytmy Google są chyba pilniej strzeżone niż Pentagon.

Fachowcy od pozycjonowania szkolą się latami za ciężkie pieniądze i są to naprawdę FACHOWCY. Nie mówię o kombinatorach, którzy obiecują złote góry.

Owszem, amatorzy czasem znajdują sposoby na szybkie wywindowanie strony, ale często nie mają pojęcia, że stosują techniki niezbyt lubiane przez Google i po czasie budzą się z ręką w nocniku.

Najciekawsze jest to, że taki adept ledwo co postawi stronę i już najważniejsze są dla niego statystyki.
Fakt, robi ogromny szum wokół strony co jest nawet wskazane, ale chciałabym choć na jednym takim blogu znaleźć dobry tekst o marketingu.

Dobry marketing to taki, w którym Twój lider skupi się na Twoim rozwoju, a nie na odciąganiu Cię od sedna sprawy.

Dlaczego o tym piszę?

Mój tekst nie ma na celu obniżania wartości działań osób, które praktykują ten „proceder” bo w większości przypadków są to osoby, które bardzo lubię i cenię za pomysłowość, za kreatywność, za wolę i chęć pracy i dyscyplinę, a tak naprawdę nie są świadome nawet tego, jak to wygląda z zewnątrz.

Chodzi o to, że te wszystkie cechy powinny być skierowane we właściwym kierunku i wykorzystywane zgodnie ze swym pierwotnym przeznaczeniem. Nawet jeśli sprzedajesz hosting, to też nie za bardzo jest Ci potrzebna wiedza z zakresu tworzenia stron. Nie wiem po co to rozdrabnianie się i marnowanie czasu na uczenie się czegoś, co odwraca uwagę.

Jeśli będę chciała kupić suplementy diety, z pewnością nie kupię ich od lidera w tej branży, który uczy o tym, jak budować strony. Będę szukała informacji o produkcie, o jego właściwościach, o doświadczeniach tego człowieka związanych z danym produktem itd.

Czas zawsze wszystko weryfikuje. Po czasie wychodzi na to, że tylko 11% marketerów cokolwiek robi w takim biznesie. Reszta odchodzi zblazowana bo nagle stwierdza, że znalazła się w jakimś cyrku.

A mówili: Chcesz być postrzegany jako profesjonalista? Postępuj jak profesjonalista.

Wiem, że większość z tych osób, które osiągają sukcesy, osiąga je bardziej dzięki kontaktom z ludźmi, własnej charyzmie, serdeczności i chęci niesienia pomocy, w sprawach stricte związanych z produktem, technikami, które przekazuje osobiście online lub offline.
Dzięki budowaniu dobrych i mocnych relacji z ludźmi, na co nota bene kładzie się duży nacisk, ale na tym nacisku się najczęściej kończy. Reszta to otoczka, która ma niewiele wspólnego z prawdziwą sztuką marketingu.

Budowanie wizerunku za pomocą uczenia innych jak uczyć budować wizerunek za pomocą uczenia budowania wizerunku, itd., itd. To niewłaściwy kierunek.

Osobiście nie jestem mistrzem marketingu i uczę się. Kto wie, może mi zaświta kiedyś w głowie, by pisać bloga eksperckiego o ginącym gatunku homo sapiens sapiens?

Kat003
Wioleta Michalik


Odkryj więcej z Wioleta Michalik

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Kontakt

Jestem obecnie niedostępna. Nadal możesz do mnie napisać, a ja skontaktuję się z Tobą najszybciej, jak to możliwe.

Wysyłanie
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?