Te tytuły bardzo mocno trafiają do podświadomości. Prawdopodobnie każdy chce być kimś wielkim, zauważonym, podziwianym, docenianym i mieć dużo pieniędzy.
Na mnie to też działa. W końcu jestem człowiekiem i też jestem więźniem konsumpcjonizmu. Jak 100% ludzi na Facebooku, Instagramie, TikToku czy innej platformie społecznościowej.
My już dawno obudziliśmy się z ręką w nocniku, ale jeszcze nie chcemy w to wierzyć. Natomiast dzisiaj, teraz chcę wziąć na tapet te wszystkie reklamy zachęcające do wykupienia kursu, jak zostać tymi osobistościami z tytułu tego wpisu.
99% z „liderek i przywódczyń” ogłaszających się w sieci zarabia dzięki kursom, jak zrobić to samo, co ona. Kiedyś byli autorzy książek z serii: napisz książkę, jak stać się bogatym, sprzedaj określoną ilość egzemplarzy i będziesz bogaty.
Dzisiaj mamy dokładnie to samo, ale online. Robi się kursy, o jakości trudno mówić, bo większość generuje AI w pół godziny, sprzedaje się to w systemach High Ticket, albo i nie, po których niewielka ilość osób będzie miała dodatkowe zasoby, aby opłacić subskrybcję na chatagpt, cloude czy evenlabs, wygenerować kolejne bezwartościowe gnioty i zduplikować system.
Chyba nigdy nie było tylu głupich ludzi niż dziś. Naiwnych, łażących od kursu do kursu, mimo iż wiedzą sami o sobie, że tracą czas, często pieniądze, mija rok, dwa, trzy, a oni nadal są w tym samym miejscu, ale coraz starsi, coraz bardziej sfrustrowani, bo kurs na lidera nie sprawił cudu. Kurs na prezeskę też nie. Kurs manifestacji nie zadziałał.
Nic kurka wodna nie działa!
Weszliśmy w erę wodnika. Narodziło się kolejne szaleństwo na przestrzeni ostatnich 20 lat w postaci szamanów, wiedźm, channelingu, wibracji, gęstości 3D, 5D i wiele, wiele innych dziwolągów bezbłędnie sterowanych i opisanych w Mędrcach Syjonu.
Nic nie powstało spontanicznie. Całe New Age, Tartaria, domumenty odtajnione przez CIA, UFO, zdjęcia zalanych miast przez powodzie błotne, których nie było 20 lat temu. Ani jednego. Czy może być tak, że:
Skoro NASA i inne agencje trzymające nas wszystkich „w ryzach” dysponują technologią wyprzedzającą to, co znamy o jakieś 300 lat, to czy nie mogli się przygotować do tego, aby zalać świat w odpowiednim momencie tymi wszystkimi „odkryciami”?
Od kiedy istnieje AI? Kiedy powstał pierwszy komputer kwantowy? Kiedy po raz pierwszy CERN ruszył i jaką naprawdę rolę pełni?
No dobrze. Wróćmy do tematu liderek i prezesek. Moje dywagacje na temat odkryć mają za zadanie jedynie poruszyć wyobraźnię. A co, jeśli to wszystko jest wielkim kłamstwem, aby…
Zająć naszą uwagę?
I nic z tego nie jest prawdą? Na 100% prawdą jest, że nie da się po ukończonym kursie na liderkę, prezeskę czy przywódcę rzeczywiście stać się tym kimś.
Każdy, kto ma na koncie sukcesy zawodowe, do których doszedł naprawdę sam, wie doskonale, że tylko konkretne działania hartują mental, budują charakter, uczą dyscypliny, dopingują i wynoszą na piedestał.
Nie istnieje lepszy i szybszy sposób niż przejście własnej drogi od A do Z. Skutkiem ubocznym sukcesu jest pewność siebie, wysokie poczucie własnej wartości, szacunek do siebie i swojego czasu oraz do innych, pnących się w górę.
Niestety świat pełen jest nieudaczników z wyboru, szukających drogi na skróty, wierzących, że te szkolenia sprawią cud. Tylko konsekwentne działania prowadzą do sytuacji, kiedy człowiek nagle uświadamia sobie, jak dobrze czuje się sam ze sobą. Jak rośnie pewność siebie. Jak błyszczy w postrzeganiu swojej osobistości. Bo przeszedł wszystkie etapy, które na poziomie energoinformacyjnym kształtują naszą osobowość według niezmiennych sekwencji.
Z mojego doświadczenia wynikającego z pracy z prawdziwymi liderami, którzy zaczynali od zera, potrzeba 2 lat na spektakularne zmiany. Obserwowanie, jak ludzie „rozkwitają” i gruntują swoją nową tożsamość jest przeżyciem niepodobnym do niczego.
Miałam w swojej karierze kilka takich perełek i dziś są już daleko. Są prawdziwymi liderkami, prezeskami i przywódczyniami, a nie zrobiły żadnego kursu. Zamiast tracić czas na bezwartościowe kursy, wykonywały czynności codzienne, takie żmudne czasami, takie, które wydają się zbyt trywialne, nie przynoszące natychmiastowej nagrody, ale budujące imperium.
Wspomniałam wyżej o NASA, UFO i reszcie. Gdyby potraktować te rzeczy, jako celowe rozpraszacze uwagi, które pchają ludzi do ” doktoryzowania się” z różnych teorii, pompujące ego i w efekcie uniemożliwiające otwarcie umysłu na inną wiedzę od tej, którą się zgromadziło?
Podam przykład. Jeden z bardzo wielu.
Dołącza do mnie kobieta. Po raz trzeci na przestrzeni 11 lat. Dołącza, bo wie, że mam sukcesy i ona też chce. Nie potrafi jednak przyjąć roli ucznia, bo działa „klątwa wiedzy”, która karmi ego. Na każdą moją sugestię i wskazówkę ma gotowe własne rozwiązanie i przez to, że czuje się taka mądra i ważna, obawia się „zniżyć” do poziomu osoby początkującej.
Ego potrzebuje stale informować świat o tym, że mam wiedzę, co niestety skutecznie blokuje efektywne działanie. W efekcie, w pierwszych dnia obiecuje, że będzie robić to, co mówię, w następnym tygodniu znika i nie odpowiada. Kiedy już informuję o rezygnacji ze współpracy, mówi, że ma trudny czas. Przeciąga sprawę, aż minie rok, dwa i wszystko rozejdzie się po kościach, obie zapomnimy, a ona wróci do swoich nieskutecznych „czarów”.
Sama tak kiedyś robiłam, dlatego doskonale wiem, jak to działa. Dopóki sobie nie uświadomi, że niszczy sobie życie mrzonkami, nic się nie zmieni.
Moja rada. Osoby, która osiągnęła sukcesy bez jednego kursu:
Wynajmij się do nowej roli na czas budowy prawdziwego imperium. Wejdź w tę rolę, jak pierwszoklasista, który nic nie wie.
To żadna ujma uczyć się. Ujmą jest wymądrzać się i nie robić postępów. To jest dopiero żenada. Ja to wiem, bo nawet bez kursów się wymądrzałam i wyników nie miałam. Dopiero, gdy zostałam przyparta do muru, postanowiłam posłuchać mądrzejszych ode mnie, tych, którzy mieli realne wyniki i nagle sukcesy zaczęły się sypać i u mnie, jak z rękawa.
Więc… Albo oglądasz tiktoki, bawisz się w wiedźmę, szamankę, oszukujesz ludzi*, albo schodzisz na ziemię i działasz.
* Miałam kiedyś możliwość uczestnictwa w pewnej grupie i to, co tam zobaczyłam, upewniło mnie, że oni wszyscy kłamią jak z nut!
Są to osoby znane w internetach, zapraszane nawet do telewizji!!!
- Mężczyzna buduje wokół siebie społeczność ludzi, których uczy, jak być wiecznie radosnym, zadowolonym z życia i budować szczęśliwe relacje w związku.
Jest bardzo znany, bywa w TV, organizuje wielkie wydarzenia offline, online, ludzie lgną do niego, a na którymś zoomie w obrębie naszej grupy nie wytrzymuje i stwierdza, że musi to z siebie wyrzucić.
Okazuje się, że panicznie boi się swojej żony, że ona go kontroluje, że on stale sprawdza wyraz jej twarzy, by wybadać, w jakim jest nastroju. Stale zestresowany, nie jest w stanie już tego dłużej ciągnąć…
- Szamanka organizuje kursy, na których uczy ludzi, jak zarabiać duże pieniądze. Na zoomach opowiada o swoich perypetiach, o tym jak zdobywa zlecenia. Nie ma ich wiele, ale nazywa siebie mentorką finansową.
Na którymś zoomie odpala się i w części pytań i odpowiedzi z organizatorką grupy pyta, co robi nie tak, że wciąż nie starcza jej na życie. Sypia kątem u znajomych lub w samochodzie, a ostatnio dostała mandat i nie ma kasy, żeby go zapłacić.
- Przepiękna, zmysłowa kobieta uczy ludzi… Sensualności. Przyjmuje w domu lub jedzie do kogoś i tam wykonuje masaże i może tutaj się zatrzymam. Małżeństwo się sypie, ona w trakcie sesji „porozumiewa” się z klientami smoczym językiem, czyli bardzo dziwnymi odgłosami, zupełnie obcymi większości ludzi.
Już wspomniałam, że innych uczy tego, czego już nie ma w małżeństwie.
Tych przykładów mam więcej, ale widziałam na własne oczy wielu guru rozwoju duchowego, miałam z nimi do czynienia, jakie to są paskudne osobowości z wybujałym ego, ślepe na budowanie prawdziwych relacji. Bo to zwykły biznes jest i niech się to tak nazywa, a nie że jakaś tam persona wmawia mi, że porozmawia z moją duszą i powie mi, jaka jest moja ścieżka, pod warunkiem, że jej za to zapłacę.
I dlaczego w ogóle napisałam ten artykuł
Nie chodzi o powielanie bylejakości. Te wszystkie praktyki niestety działają, bo jak pisałam wyżej, jesteśmy głupi, bezmyślni, zapatrzeni w zyski i szukamy łatwego bogactwa, zaniżając lub eliminując całkowicie sztukę sprzedaży.
Prawdziwy warsztat kompetencji, to nigdy nie będzie żaden kurs, ale jednostajne i konsekwentne działanie, bezpośrednio na poligonie. Nikt nigdy tego nie zmieni.
Odkryj więcej z Wioleta Michalik
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
