Działam w branży wellness. Logiczne jest dla mnie, ale nie dla kogoś, kto w tym nie siedzi, że to ja, jako pierwszy i fundamentalny konsument własnych produktów, doświadczam na sobie ich działania.
Oprócz tego mam dostęp do bazy doświadczeń innych użytkowników końcowych, więc siłą rzeczy jest tej wiedzy ogrom i jestem w posiadaniu rozwiązania praktycznie na każdy problem.
Tylko ludzie, którzy nie wiedzą, jak działa system, na widok produktu pytają o cenę w komentarzu i zdarza się też, że oburzają się, że to jakaś tajemnica, nie można od razu powiedzieć, pewnie jakiś przekręt, i tak dalej…
Dlaczego więc za każdym razem zaciekawiony człowiek otrzymuje zaproszenie na priv? Już wyjaśniam.
Jak wspomniałam wyżej, skoro działam w danej branży, a firma z którą współpracuję nie wydaje pieniędzy na reklamy w mediach tylko przeznacza je na ulepszenie produktów (tutaj ważne jest zawsze i bezwzględnie sprawdzenie kondycji finansowej firmy), to ja jako “stały tester” mam najwięcej wiedzy na temat tego, czy ten produkt jest właściwy dla danego problemu, czy ten produkt powinien być stosowany pojedynczo, a może ma lepsze działanie z innym, i ostatecznie czy pytający w ogóle go potrzebuje, bo zdarza się, że problem leży zupełnie gdzie indziej.
W przypadku programów żywieniowych jest to szczególnie ważne, bo jeśli klient kupi produkt, na który ma uczulenie, ale nie chciał rozmowy i potem doznał perturbacji, oczywiste jest, że będzie psy wieszał na mnie i na firmie.
Zresztą uczulenie można dziś mieć na wszystko, tak na dobrą sprawę. Nie tylko w jedzeniu.
Rozmowa “w cztery oczy” powinna być więc zawsze w interesie obu stron. Potencjalny klient otrzymuje dawkę wiedzy prosto od źródła, a nie od koleżanki, sąsiadki, księdza czy listonosza.
PO WIEDZĘ IDZIE SIĘ ZAWSZE DO ŹRÓDŁA!
Samo podanie ceny “załatwi” jedynie kilka rzeczy:
- Hmmm. Przed oczami pojawia mi się tylko liczba i analiza, czy produkt jest tego wart (mam zerową wiedzę na temat tego produktu, ale i tak wiem lepiej).
- Te wszystkie produkty powinny być w internetach za darmo i jeszcze do tego full serwis przez co najmniej rok.
- Wypchaj się, mogę sobie iść do apteki i kupić taniej.
- Jestem sfrustrowana, bo chciałam to kupić natychmiast, ale nie chce mi się wysłuchiwać o właściwościach, bo sama mam dużo wiedzy na temat takich produktów.
I podam przykład z własnego podwórka.
Mam w ofercie dość specjalistyczne produkty. Niektóre działają już po kilku minutach, bardzo radykalnie i gwałtownie. Każda moja klientka otrzymuje ode mnie wskazówki i dosłownie “rozkaz”, że jeden z tych produktów pierwszy raz używamy razem na wideo.
Przez te wszystkie lata tylko jedna moja klientka użyła sama nasz flagowy produkt, zapominając o tym, co mówiłam, że będzie się działo. I co?
I była histeria, panika i potrzeba zwrócenia wszystkiego.
Umówiłyśmy się na wideo na ponowne użycie produktu i w trakcie jego działania miałam możliwość precyzyjnego omówienia, co się będzie dziać, jak długo i co najważniejsze, dlaczego to tak działa i jaki ma wpływ na organizm, funkcje poznawcze, wygląd itp.
Od tego czasu klientka bierze go regularnie, a minęło już kilka lat i większość klientek nawet zwiększa dawki, aby mieć ten spektakularny efekt, bo gdy się rozumie, wszystko staje się proste i oczekiwane, poza tym ten efekt jest całkiem przyjemny de facto, natomiast zaskoczenie za pierwszym razem jest potężne.
Przejdźmy do meritum
To ja mam być żywą kopalnią wiedzy na temat produktu. To ja biorę odpowiedzialność za poinformowanie o nim, to ja jestem przedstawicielem producenta, a moim obowiązkiem jest dbać o dobre imię swoje i firmy, którą reprezentuję.
Internety zawalone są forami, na których leje się fala krytyki na wiele firm i produktów.
Zdarza mi się rzadko, ale zdarza, że zainteresowana osoba mówi mi, że przeczytała opinie na forach.
Te opinie były, są i będą. Nie możemy zmusić ludzi, aby szukali wiedzy u źródła. Mądrzy ludzie tak robią. Reszta wyładowuje się na forach więc nie ma sensu się nimi przejmować. Nie można dorosłych ludzi zmusić do wykorzystywania logiki w życiu.
Ale każdy medal ma dwie strony, bo jest też ogrom partnerów biznesowych, którzy nie myślą długofalowo i nie mają we krwi czegoś takiego, jak wcielenie się w rolę najlepszego ambasadora danej firmy i robią zwykłą siarę w sieci. To też ciekawy temat na inny wpis.
Owijają wokół palca klienta, dopóki nie dokona płatności. Potem cisza. Już lecą szukać kolejnego.
Taki klient zostaje kompletnie sam. Ma świetny produkt, ale nie ma pojęcia, jak go użyć. Ja wiem, że wszystko pisze na opakowaniu, ale niech pierwszy rzuci kamień ten, kto sam kiedykolwiek był w takiej sytuacji.
No dobra. Zatem to nie firma, nie producent, ale człowiek szukający klienta ma być alfą i omegą dla nowego klienta. Ma się nim zaopiekować przed i po zakupie tak długo, jak będzie trzeba. Na określonych warunkach, jeśli są na przykład poziomy standard, vip, itd.
Jest jeszcze jeden, bardzo ważny powód niepodawania ceny w odpowiedzi na komentarz, ale o tym opowiem innym razem.
Reasumując: Nie ma się co stresować takimi pytaniami w komentarzach. To jest świetne sito, które pokazuje, kto naprawdę w tym konkretnym momencie chce wiedzieć i ma w głowie przestrzeń na nowe informacje. Bo nawet jeśli teraz nie ma, zdarza się, że wróci, gdy ogarnie inne swoje sprawy.
Nawet, jak Cię ktoś zbeszta w komentarzu, rób swoje. Uczciwie, z klasą, ze spokojem w głowie.
I na koniec… Myślę, że większość networkerów wie, że produkty sprzedawane w tym systemie mają o wiele wyższą jakość właśnie dlatego, że producent zamiast bulić miliony na reklamy, inwestuje w naukę i doskonalenie produktu.
Ja przynajmniej mam takie doświadczenia i do dziś wolę kupić produkty z firm, z którymi byłam kiedyś związana, nawet jeśli są droższe, bo ważna jest dla mnie jakość.
Dziękuję za uwagę 😊
Odkryj więcej z Wioleta Michalik
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
